poniedziałek, 19 listopada 2018

W zdrowym ciele zdrowy duch


Aktywność fizyczna to jeden z elementów zdrowego trybu życia. Czy ruch przeciwdziała depresji? Czy wzmożony wysiłek fizyczny powoduje manię? Na te pytania poszukam odpowiedzi w dzisiejszym wpisie.
Przebieg choroby dwubiegunowej przypomina sinusoidę, na której – poza dołkami (depresjami) i górkami (maniami) – znajdują się też proste odcinki (remisje choroby). W procesie leczenia psychiatrzy dążą do „wygładzenia” tej linii, uzyskania jak najdłuższego okresu remisji choroby i jak najłagodniejszych falowań w kierunku depresji lub manii.
Odpowiednia aktywność fizyczna może w dużej mierze przyczynić się do łagodniejszego przebiegu choroby z kilku względów. Ważna jest nie tylko terapeutyczna rola ruchu, ale i sam fakt dobrowolnie podejmowania działania. Człowiek, widząc swoją sprawczą moc, podnosi samoocenę, czuje się bardziej wolny i niezależny. Nie bez powodu w szpitalnym planie dnia obowiązkowym punktem jest poranna gimnastyka.
Czy każda forma ruchu zawsze pozytywnie wpływa na zdrowie w chorobie dwubiegunowej? Ze względu na charakter tej dolegliwości warto wybierać zrównoważone aktywności. Radziłabym unikać sportów ekstremalnych, powodujących wyrzut adrenaliny. Należy też zwrócić uwagę na intensywność ćwiczeń, by nie była ona zbyt duża. Aktywność fizyczna w adekwatnym wymiarze chroni przed depresją i wpływa na stabilizację nastroju, jednak trzeba uważać, aby ilość doznań wynikających z uprawiania sportu nie przyczyniła się do hipomanii lub manii. Poniżej przedstawię kilka propozycji zdrowego ruchu.
Spacery
Jestem fanką spacerów. Dlaczego spacer ma tyle zalet? Po pierwsze jest to forma aktywności fizycznej, na którą można zdecydować się bez względu na poziom kondycji. Po drugie jest to możliwość kontaktu z naturą i wszelkimi przejawami życia. W pogodny dzień można poczuć promienie słońca, innym razem można doświadczyć powiewu wiatru lub kropli deszczu. Do spacerów nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Dla mnie spacery są niezastąpione. Latem przynoszą mi ukojenie. Wiosną i jesienią chronią przed depresją. Zimą pozwalają utrzymać dobrą odporność. Rok temu, gdy byłam w szpitalu od końca października do Bożego Narodzenia codziennie wychodziłam na spacer. W pogodne dni chodziłam przez godzinę po przyszpitalnym parku. Kiedy pogoda była pod psem wychodziłam chociaż na 10-20 minut, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i pobyć trochę „na wolności”.
Ćwiczenia w domu
Tę formę ruchu polecam każdemu. Wymaga ona jednak trochę przestrzeni i samozaparcia. Z drugiej strony jest niezastąpiona dla tych, którzy wstydzą się ćwiczyć przy innych ludziach. W Internecie, głownie na YouTubie, są dostępne całe programy ćwiczeń prowadzone przez profesjonalnych instruktorów. Wystarczy odrobina zapału do ćwiczeń i można zrobić prawdziwy trening.
Zajęcia grupowe w klubie fitness
Coś za czym bardzo tęskniłam będąc w szpitalu. Po pierwsze klub fitness to nie tylko miejsce gdzie można poćwiczyć fizycznie, ale też pewna społeczność, w której można ćwiczyć swoje relacje międzyludzkie. Koleją zaletą klubu jest grafik zajęć, który uczy systematyczności i w pewien sposób organizuje plan dnia. Obecnie oferta klubów jest bardzo bogata i każdy może znaleźć coś dla siebie wybierając zajęcia mentalne (joga, pilates, zdrowy kręgosłup, stretching), wzmacniające (pbu, tbc, shape), ogólnorozwojowe (trx, trening obwodowy, kettle), siłowo-wytrzymałościowe (cross, sztangi), lub cardio (indor walking, indor cycling, step, jumping frog).
Ćwiczenia na siłowni
Jako instruktorka fitness bardzo rzadko na sali ćwiczeń goszczę przedstawicieli płci męskiej. Panowie z reguły wybierają siłownię i wolne ciężary lub maszyny. Rozpoczynając swoją przygodę z siłownią warto umówić się z trenerem personalnym (w wielu miejscach pierwsza konsultacja jest bezpłatna), aby nauczyć się, jak bezpiecznie ćwiczyć i korzystać z dostępnego sprzętu.
Bieganie
Bieganie, niezawodny sposób na stres. Biegi masowe biją rekordy popularności, a media informują, że praktycznie każdy może biegać. Trzeba jednak pamiętać o odpowiednim przygotowaniu (zacząć od marszobiegu) i dbaniu o wszechstronny rozwój (wprowadzenie treningów motorycznych, siłowych, rozciągających), chcąc wejść w temat głębiej. W aktywności fizycznej w chorobie dwubiegunowej istotny jest aspekt rekreacji, a nie rywalizacji i należy mieć tego świadomość.
Jazda na rowerze
Od dziecka uwielbiałam jazdę na rowerze i poczucie wolności, które ona mi daje. Tutaj, podobnie jak na spacerach, jest zapewniony bezpośredni kontakt z przyrodą, z życiem. Jest jednak pewne zagrożenie. Prędkość i niezależność, jaką daje rower, może prowadzić do manii. Lepiej zachować umiar i ograniczyć liczę przejeżdżanych kilometrów w okresie podwyższonego nastroju.
Wymieniłam tutaj tylko niektóre z moich ulubionych form ruchu. Chciałabym jeszcze wspomnieć o grach zespołowych, które mają ogromną moc terapeutyczną. Człowiek, będąc częścią drużyny, ma doskonałą okazję do sprawdzenia się w kontaktach międzyludzkich, a w czasie kryzysu może uzyskać pomoc od pozostałych zawodników.
Aktywność fizyczna powinna być dostosowana do osobistych preferencji, tak aby czas ten przynosił nie tylko polepszenie kondycji, ale także relaks i uspokojenie.

czwartek, 15 listopada 2018

Dieta na poprawę nastroju

Odżywianie to jeden z podstawowych procesów życiowych. Nic dziwnego, że to co, jak i kiedy jemy ma ogromy wpływ na kondycję naszego organizmu. Prawidłowa praca układu nerwowego jest zależna od dostarczenia wszystkich ważnych makro- i mikroelementów, a szczególnie tryptofanu (wykorzystywanego do produkcji serotoniny), witamin z grupy B, kwasu foliowego oraz cynku, magnezu i selenu.
Wydaje się, że coraz więcej osób zwraca uwagę na to, czym się karmi. Jednak nie trudno wpaść w pułapkę „zdrowego” jedzenia, które zdrowe jest tylko z nazwy, a jego skład ze zdrowiem nie ma nic wspólnego. Zdrowa żywność to ta, która jest jak najbardziej naturalna, pochodzi ze sprawdzonych źródeł (z działki, ogródka babci lub od „chłopa” handlującego wprost z samochodu) i jest jak najmniej przetworzona. Optymalnym rozwiązaniem byłoby przygotowywanie posiłków jedynie z naturalnych składników i samodzielne wytwarzanie takich produktów jak makaron czy pieczywo, co niestety jest dosyć czasochłonne.
Chciałabym się podzielić z Wami moimi sprawdzonymi przepisami na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Uważam, że przedstawione tutaj potrawy są nie tylko zdrowe i pełnowartościowe, ale również smaczne.
Śniadanie
Pomidor z pastą z awokado
Przygotowanie (2 porcje) :
Przekrój awokado na pół, wyjmij miąższ i rozgnieć go widelcem. Dołóż cztery łyżki jogurtu naturalnego. Posyp pieprzem, dodaj pół ząbka czosnku i przypraw suszonymi pomidorami. Całość wymieszaj na gładką masę. Przełóż na talerz. Pokrój pomidora w ćwiartki. Możesz jeszcze dołożyć liść sałaty.
Ta propozycja jest bogata w tryptofan, kwasy Omega-3 i Omega-6, potas, witaminy A, C i E, witaminy z grupy B oraz kwas foliowy
Obiad
Indyk z makaronem razowym i szpinakiem
Przygotowanie (2 porcje) :
Obierz i drobno pokrój cebulkę. Zeszklij ją na patelni na wodzie lub niewielkiej ilości oleju rzepakowego. Dodaj szpinak (świeży lub mrożony). Duś przez chwilę na małym ogniu. Dodaj pierś z indyka (ok. 250 g) pokrojoną w kostkę. W międzyczasie ugotuj makaron pełnoziarnisty (100 g). Przełóż makaron na talerz, dodaj indyka i szpinak. Całość można udekorować pomidorkami koktajlowymi i nasionami słonecznika.
Ten zestaw jest bogaty w białko, żelazo, wapń, magnez i potas, fosfor, cynk i błonnik; zawiera witaminy A, C, E i K oraz błonnik
Podwieczorek
Ciasto z fasoli
Składniki (10 porcji):
2 jajka, 3 łyżki cynamonu, banan, 2 puszki czerwonej fasoli, 2 łyżki jogurtu naturalnego, 2 łyżki ciemnego kakao, 2 łyżki miodu, 2 łyżki proszku do pieczenia, 3 łyżki słonecznika, 2 łyżki wiórek kokosowych
Przygotowanie:
Białka ubij na pianę. W osobnej misce zblenduj fasolę z pokrojonym bananem. W trzecim naczyniu utrzyj żółtka z miodem, dodaj kakao, cynamon i proszek do pieczenia. Następnie dodaj jogurt, fasolę z bananem i słonecznik. Wymieszaj wszystko na jednolitą masę. Na końcu dodaj pianę z białek i delikatnie wymieszaj. Wyłóż keksówkę papierem do pieczenia. Ciasto przelejć do foremki. Piecz 40 – 50 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Po upieczeniu całość udekoruj wiórkami kokosowymi.
Ten podwieczorek jest bogaty w białko, witaminy z grupy B, żelazo, kwas foliowy, cynk, selen, wapń, fosfor, potas, magnez i błonnik oraz witaminy A, D i K.
Kolacja
Bułka pełnoziarnista z twarożkiem.
Przygotowanie (2 porcje):
Przygotuj 100 gramów półtłustego twarożku, dwie łyżki jogurtu naturalnego, garść pokrojonych koperku i pietruszki i 3 starte rzodkiewki. Całość wymieszaj, dodaj pieprz. Bułkę przekrój na pół i posmaruj twarożkiem.
Taka kolacja jest źródłem węglowodanów (umożliwiających regenerację organizmu), białka, witamin z grupy B, tryptofanu, cynku i selenu.

Trudno mówić o diecie antydepresyjnej, ale zapewniam, że podane propozycje mogą poprawić nastrój. Zwłaszcza jeśli zjemy w dobrym towarzystwie. Smacznego!



poniedziałek, 12 listopada 2018

Jak nie zwariować?


Jeśli ktoś z Was zastanawia się, czy teraz na blogu będą tylko teksty o chorobie dwubiegunowej, to odpowiadam: pojawi  się jeszcze kilka wpisów w tym temacie, a potem przyjdzie czas na inne zagadnienia.
Profilaktyka w chorobie afektywnej dwubiegunowej jest bardzo istotna. Sama kiedyś nie przywiązywałam do niej tak dużej wagi, co znacząco odbijało się na moim zdrowiu. O ile na pierwsze kryzysy psychiczne  (w tym wypadku depresje lub manie) człowiek nie może się przygotować, bo nie umie rozpoznać, kiedy się one zbliżają, to z każdym przebytym epizodem choroby zyskuje się większe doświadczenie nie tylko „w chorowaniu”, ale i w zdrowieniu. Chciałabym podzielić się z Wami moim przepisem na zdrowie i wskazać najważniejsze obszary, o które warto dbać.
1.       Zachowaj rytmy dobowe
Noc to czas snu, dzień to czas aktywności. Może to oczywiste, ale mało modne w dzisiejszym świecie.  Przez tysiące lat ewolucji organizm człowieka przyzwyczaił się do takiego trybu życia. Nocne aktywności były wręcz niemożliwe do czasu rozpowszechnienia elektryczności. W przeszłości tylko nieliczni spędzali noce przy świecach lub lampach naftowych, zajmując się pisaniem, czytaniem czy  rozmowami. Dopiero w poprzednim stuleciu pojawiła się telewizja i Internet, niewinni złodzieje snu. Zanim zachorowałam absolutnie nie dbałam o higienę snu, często niedosypiałam. Ratowałam się bardzo mocną kawą, co było krótkotrwałym rozwiązaniem. Obecnie śpię powyżej 8 godzin, ale nie więcej niż 11. Taki wymiar snu jest dla mnie optymalny . Większa ilość snu w chorobie dwubiegunowej może prowadzić do depresji, mniejsza świadczy o hipomanii i zbliżającej się manii. Już kilka razy modyfikując ilość snu udało mi się uchronić przed epizodem choroby. W okresach kiedy miałam jeszcze większą potrzebę snu, wprowadziłam relaksujące spacery. Taka aktywność dała mi możliwość odpoczynku, a zarazem uniemożliwiła spanie w dzień. Bardzo mi to pomogło. Innym razem miałam poważny problem z zaśnięciem i niestety byłam zmuszona zażyć tabletkę doraźną. Uważam, że to rozwiązanie pozwoliło mi uniknąć hipomanii i manii. Czasem wkurzam się, że tak dużo śpię, ale wiem że to chroni moje zdrowie. Bardzo rzadko (raz na rok) pozwalam sobie na „zarwanie nocy”, co w moim wypadku oznacza pójście spać w okolicach północy. Owszem,  ktoś może nazwać taki styl życia geriatrycznym. Moim zdaniem dobrze jest znać miarę swoich możliwości. Sen daje mi życie dobrej jakości.
2.       Siła rytuału
Człowiek rodząc się doskonale wie, kiedy jest pora snu, karmienia i zabawy.  W tym najwcześniejszym okresie życia rodzice dbają o to, aby dziecko było karmione regularnie (zresztą samo się tego domaga nie mając zegarka, poza własnym zegarem biologicznym).  W planie dnia z reguły  uwzględniony jest spacer, a położenie do łóżka poprzedza wieczorna kąpiel i czas wspólnie spędzony na czytaniu bajek. Te wszystkie czynniki wpływają na harmonijny rozwój organizmu. Szkoda, że z czasem sami o tym zapominamy. Człowiek dużo lepiej funkcjonuje w regularnej strukturze, która daje pewną stabilizację w życiu. Większość przypadków choroby dwubiegunowej diagnozuje się między 25 a 30 rokiem życia. Bardzo często to właśnie w tym okresie struktura życia się rozmywa. Uważam, że tak było w moim przypadku. Skończyłam studia, pracowałam w wolnym zawodzie. Wszystko zależało ode mnie i byłam bardzo elastyczna. Dla mnie okazało się to zgubne.  Z doświadczenia wiem, że warto zadbać o swoje rytuały. Mimo że obecnie nie pracuję na etacie,  udało mi się zbudować taki system życia, który tworzy mi pewne ramy zapewniające poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.
3.       Odpoczynek
Dopiero od niedawna pojawiła się moda na „slow life”. Większość ludzi jest wtłoczona w korporacyjne życie obarczone ciężarem wydajności. Pośpiech, sukces i efektywność wypełniają kalendarze wielu ludzi. Odpoczynek?  Przeciętny Polak wypoczywa na urlopie 7 dni w ciągu roku. Mało tego, często jest to męczący wypoczynek (wycieczka objazdowa, zdobywanie szczytów gór). Po takim urlopie to dopiero trzeba odpocząć! Tylko kiedy? Najlepiej jest odpoczywać codziennie. Nie jest to łatwe. Sama staram się zarezerwować każdego dnia 1 – 2 godziny na odpoczynek.  Wiem, że takie „marnowanie” czasu pozwala mi lepiej i wydajniej funkcjonować.
4.       Relacje
Trudny obszar. Zbudowanie relacji wymaga czasu i zaangażowania. Czas jest bardzo deficytowym dobrem. Zaangażowanie wymaga energii.  Dla utrzymania relacji potrzeba uważności na drugiego człowieka.  Człowiek jest istotą społeczną i do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje innych ludzi i ich wsparcia. Nie sztuką jest funkcjonować samotnie. Sztuką jest żyć z innymi ludźmi, pomagać im i prosić ich o pomoc w razie potrzeby. Każdy, a zwłaszcza człowiek chory, jest bezpieczniejszy funkcjonując z innymi. To właśnie otoczenie jako pierwsze może zauważyć niepokojące zachowania, będące sygnałami zbliżającego się epizodu choroby.
5.       Dystans
Mogłabym się o tym rozpisywać, ale ktoś inny zrobił to o wiele lepiej. Chciałabym przedstawić  przykazania wybitnego polskiego filozofa, Leszka Kołakowskiego:
„Po pierwsze: przyjaciele. A poza tym:
Chcieć niezbyt wiele,
Wyzwolić się z kultu młodości,
Cieszyć się pięknem,
Nie dbać o sławę,
Wyzbyć się pożądliwości,
Nie mieć pretensji do świata,
Mierzyć siebie swoją własną miarą,
Zrozumieć swój świat,
Nie pouczać,
Iść na kompromisy ze sobą i światem,
Godzić się na miernotę życia,
Nie szukać szczęścia,
Nie wierzyć w sprawiedliwość świata,
Z zasady ufać ludziom,
Nie skarżyć się na życie,
Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.”
Nie jest to droga łatwa, ale być może jedna z niewielu służących zdrowiu, którego sobie i Wam życzę!

Przykazania Leszka Kołakowskiego za stroną http://lifehacking.pl/17-przykazan-prof-leszka-kolakowskiego/

czwartek, 8 listopada 2018

Norma w CHAD


Był taki moment w moim życiu, że zastanawiałam się, jaka ja właściwe jestem. Znałam siebie wycofaną i smutną z okresu depresji. Znałam siebie euforyczną i szaloną z czasu manii. Pamiętałam też swoje zachowania w hipomanii i subdepresji, ale to wszystko była choroba. Nie pamiętałam już, jaka byłam zanim zachorowałam. Zanim zaczęły się te ekstremalne stany. Długo nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Zupełnie nie wiedziałam, jaka jestem, kiedy jestem sobą.
Określenie swojej normy to trudne zadanie i wymaga czasu. W ubiegłym roku zaliczyłam dwumiesięczny pobyt na oddziale terapeutycznym w Centrum Psychiatrii w Katowicach.
Był to dla mnie czas na obserwację własnego organizmu zarówno pod względem fizjologicznym, jak i psychicznym. Był jeszcze jeden czynnik wpływający na te obserwacje. Każdego dnia, rano i wieczorem musiałam odpowiedzieć na pytanie: „Jak się czujesz?”. Może nie zawsze chciałam dzielić się z innymi tym, co naprawdę przeżywałam, jednak we własnym sumieniu mogłam być ze sobą szczera i przede wszystkim nabrałam nawyku autorefleksji.
Czy każdy smutek świadczy już o depresji? Czy radość jest zwiastunem manii? Nie, wszystkie emocje są potrzebne, a ich przeżywanie nie świadczy o chorobie. Radość daje energię i motywacje do działania, złość pozwala zadbać o własne granice i potrzeby, strach chroni przed zagrożeniem i przypomina o ostrożności, a smutek przynosi refleksje i pozwala dostrzec to, co cenne.
W czasie terapii grupowej podczas pobytu w szpitalu jeden z omawianych tematów brzmiał: "Moja norma w CHAD". Była to bardzo ciekawa sesja. Do ustalenia swojej normy przydatny był dla mnie także materiał psychoedukacyjny otrzymany w szpitalu, który przedstawiam poniżej:

KATEGORIA
MANIA
DEPRESJA
NORMA
nastrój



stosunek do siebie



pewność i wiara w siebie



wykonywanie rutynowych czynności



aktywność towarzyska



sen



jedzenie



koncentracja



szybkość myślenia



kreatywność



zainteresowanie rozrywką i przyjemnościami



niepokój i nerwowość



poczucie humoru



poziom energii



jak wpływa na mnie hałas



poglądy na przyszłość



sposób mówienia



zdolność do podejmowania decyzji



troska o innych



myślenia o śmierci



zdolność do funkcjonowania



inne dziedziny




Jak skorzystać z tabeli? Zastanów się spokojnie, jak się zachowujesz w poszczególnych sytuacjach podczas różnych faz choroby. W moim przypadku, biorąc pod uwagę kryterium „sen“ w manii, wpisałabym: mniej niż 4 godziny, w depresji: ponad 12 godzin, w normie 8-11 godzin. Tym samym wiem, że zmiany w ilości snu mogą sygnalizować epizod choroby. Zalecam dokładne przeanalizowanie każdego kryterium. Dla mnie to narzędzie jest bardzo pomocne.
Swoją normę każdy musi określić indywidualnie. Dla mnie norma to optymistyczny nastrój, racjonalny i wyważony stosunek do siebie, wiara w siebie adekwatna do umiejętności, rutynowe czynności wykonywane z ochotą. Uważam się za osobę witalną, energiczną i twardo stąpającą po ziemi. Mam nadzieję, że z pomocą zamieszczonych tutaj wskazówek wiele osób odnajdzie swoją normę.


poniedziałek, 5 listopada 2018

Opowiem Wam o CHAD

CHAD, dwubiegunówka, cyklofrenia i zaburzenia maniakalno-depresyjne lub zaburzenia dwubiegunowe to wszystko określenia jednej dolegliwości – choroby afektywnej dwubiegunowej. Jest to choroba przewlekła, w jej przebiegu występują różnego rodzaju epizody (mania, hipomania, depresja, subdepresja i stany mieszane) oraz okresy remisji. Obecnie medycyna wskazuje na jej podłoże genetyczne, a w patofizjologii choroba ta bardziej przypomina schizofrenię niż depresję nawracającą. Jest to choroba przewlekła o rokowaniach niepewnych. Jednak można zrobić wiele, aby była to tylko diagnoza, a nie wyrok!
OBJAWY MANII
Mania to stan chorobowy charakteryzujący się objawami fizjologicznymi i psychotycznymi (urojeniowymi). Do pierwszej grupy zaliczam przede wszystkim zmniejszoną potrzebę snu, aż do braku (sama kiedyś nie spałam blisko 3 doby!) oraz utratę potrzeby jedzenia np. ze względu na brak czasu. Objawy urojeniowe to odczuwanie megalomanii, poczucie nieśmiertelności, zdolności nadprzyrodzonych. Istotną cechą jest też brak zahamowań w zakresie kontaktów towarzyskich (np. ja powiedziałam kila rzeczy, których bardzo żałuję i zachowywałam się w absolutnie niewłaściwy i niestosowny sposób). Przypadkowy sex, nadużywanie alkoholu, narkotyków lub nawet kawy też często towarzyszą manii. Kolejna grupa objawów to zanik racjonalnego myślenia objawiający się lekkomyślnymi decyzjami, takimi jak zaciąganie kredytów, zakładanie firm lub wpadanie w kompulsywne zakupy. Człowiek w manii czuje się stosunkowo dobrze. Uważa się za niezniszczalnego, nieomylnego. Potrafi błyskawicznie podejmować decyzje, praca mózgu jest zdecydowanie przyspieszona, ale niekoniecznie rozsądna. To, co najważniejsze w ostrej manii, to fakt, że człowiek absolutnie nie ma kontaktu z rzeczywistością. Zachowania są nieadekwatne i nieprzewidywalne. Wyrzut adrenaliny do mózgu może być tak duży, że po ustaniu tego epizodu chory nawet nie pamięta niektórych swoich zachowań, podobnie jak to się dzieje pod wypływem środków odurzających. W tym wypadku środkiem odurzającym jest własny organizm. Jak dla mnie przerażające, ale niestety prawdziwe. Pozostałe objawy psychotyczne, jakie mogą pojawić się w manii to halucynacje, czyli urojenia dotyczące wybranego lub wszystkich zmysłów. U mnie występowały urojenia węchowe (wszystko mi śmierdziało) i smakowe (wszystko miało smak metalu). U innych mogą to być omamy słuchowe, wzrokowe lub dotykowe.
Objawy manii narastają bardzo szybko, o stanie chorobowym mówimy, gdy tylko się pojawi. Może potrwać od kilku dni do kilku miesięcy.
OBJAWY HIPOMANII
Hipomania to delikatna odmiana manii. Nastrój jest podwyższony, ale chory może samodzielnie funkcjonować i jego zachowania są na pozór logiczne. Występuje zmniejszona potrzeba snu, podwyższony napęd i wielowątkowość w mówieniu i/lub myśleniu.
OBJAWY SUBDEPRESJI
Subdepresja to delikatniejsza odmiana depresji o mniejszym nasileniu. Występują co najmniej dwa z trzech objawów głównych: nastrój depresyjny, utrata zainteresowań i przeżywania radości oraz zwiększona męczliwość. Stan ten nie zaburza całkowicie normalnego funkcjonowania, a jedynie utrudnia wykonywanie obowiązków. Dodatkowo mogą pojawić się objawy somatyczne, takie jak bóle głowy czy dolegliwości ze strony układu pokarmowego.
OBJAWY DEPRESJI
W chorobie dwubiegunowej depresja to tylko jedna strona medalu. Objawia się spadkiem energii życiowej, wzmożoną sennością (w zwykłej depresji lub depresji nawracającej z reguły występują problemy z bezsennością), spowolnionym myśleniem, problemem z podejmowaniem decyzji, a nawet wykonywaniem prostych czynności życiowych typu wstanie z łóżka lub umycie głowy. Chory ma poczucie winy i zaniżoną samoocenę. Nastrój może ewoluować od nostalgicznego do katastrofalnego. Człowiek ma negatywny stosunek do samego siebie. Negatywnie ocenia przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Występuje brak aktywności towarzyskiej, obniżone libido lub całkowity jego spadek. Dochodzi do zaniedbań w dziedzinie żywienia, czemu często towarzyszy spadek lub wzrost wagi. Pojawiają się myśli samobójcze, a w ostrzejszych stanach nawet próby. Co ciekawe częściej do samobójstw dochodzi w epizodzie maniakalnym niż depresyjnym. Człowiek w depresji często rezygnuje z tego pomysłu, gdyż nie ma na nic siły, nawet na popełnienie zaplanowanego samobójstwa. W depresji umiarkowanej i ciężkiej prawie zawsze występują objawy somatyczne. Mogą pojawić się też urojenia (fałszywe przekonania) np. myśli prześladowcze lub omamy (spostrzeżenia zmysłowe powstające bez wystąpienia zewnętrznego bodźca) np. smakowe (jedzenie ma smak styropianu). O depresji mówimy, gdy obniżony nastrój i inne wymienione czynniki utrzymują się bezustannie przez co najmniej dwa tygodnie.
CZY KAŻDY CHORY NA CHAD MA MANIĘ I CIĘŻKĄ DEPRESJĘ?
Nie, wyróżniamy CHAD typu I (występuje depresja i mania), CHAD typu II (występuje hipomania i subdepresja) oraz stany mieszane.
LEKTURA DODATKOWA
Dla chcących wiedzieć więcej o chorobie, jej przebiegu, leczeniu i podłożu polecam wywiad z profesorem Piotrem Gałeckim opublikowany na stronie Serwisu Zdrowie: https://zdrowie.pap.pl/wywiad/psyche/kiedy-dobry-nastroj-jest-choroba


czwartek, 1 listopada 2018

Brakujący element życia


Początek listopada, cmentarne alejki i migoczące światełka na grobach skłaniają mnie do refleksji. Refleksji nad życiem i jego kruchością. Nad tym, co widzialne i niewidzialne. Nad przemijającym ciałem i nieśmiertelną duszą.
Mam już prawie 32 lata. Mimo że jestem nadal dość młoda, mam świadomość śmierci. Śmierci, która nie powinna być zapomnianym i wypchniętym z rzeczywistości elementem. Śmierci, która jest integralną częścią życia.
Strata jest czymś trudnym i bolesnym. Nieodwracalnie straciłam w ziemskim życiu już kilku ważnych dla mnie ludzi. Nie wiem, czyja śmierć mnie najwięcej nauczyła, ale każda dała mi ważną lekcję, z której korzystam na co dzień.
Lekcja pierwsza – życie przemija
Kiedy miałam 6 lat, zmarł mój dziadek Władek, było to moje pierwsze spotkanie z tym tematem. Nie do końca rozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Jedno było pewne. Więcej nie spędzę z dziadkiem wakacji. Dziadek odszedł do abstrakcyjnego nieba. Nieba, z którym trudno było mi nawiązać rzeczywisty i bezpośredni kontakt. Został wtedy zachwiany mój porządek świata. Zrozumiałam, że życie przemija i tylko tu i teraz mogę się nim cieszyć, a przyszłość jest zawsze niepewna.
Lekcja druga – dawać nadzieję
Byłam studentką. Utrzymywałam regularne kontakty ze znajomymi z liceum. W pewnym momencie jeden z kolegów zachorował. Leczył nowotwór płuc. Rokowania były różne, terapią uciążliwa, ale ani na moment nie przerwał studiów na dwóch kierunkach. Heroicznie walczył o normalność w chorym życiu. Pamiętam, jak pół roku przed śmiercią był na moich urodzinach. Impreza jak impreza. Marcin był zniszczony chorobą, ale zapewniał wszystkich wkoło, że teraz idzie już ku lepszemu. Że będzie zdrowy. Po pewnym czasie, na dwa tygodnie przed jego śmiercią, dzwoni do mnie jego przyjaciel i informuje, że dobrze już nie będzie. Mówi mi więcej. Podobno już od dawno wiadomo było, że ta walka nie będzie wygrana, ale Marcin nie chciał, aby ktokolwiek z nas martwił się jego zdrowiem. Wolał żyć normalnie do końca i nie patrzeć na współczucie. Podziwiam taką postawę. Sama nie wiem, jak bym się zachowała, będąc na jego miejscu. Jedno jest pewne, swoim zachowaniem dał wszystkim swoim znajomym wkoło nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Nic tak nie karmi jak nadzieja. Nadzieja jest zawsze lepsza od wyroku, a zwłaszcza od wyroku śmierci. Nawet jeśli sam nie masz nadziei, zawsze możesz dawać ją innym.
Lekcja trzecia – przygotuj się na odejście
Umieranie czasem jest procesem, który trwa. Tak było w wypadku mojej babci. Miała już ponad 90 lat. Miałam okazję towarzyszyć jej w ostatnich tygodniach życia. Była już słaba, ale nie traciła apetytu na życie. Nie traciła swojego poczucia humoru. Z drugiej strony nie buntowała się przeciwko rzeczywistości. Wiedziała że umiera, ale wydaje mi się że emanował z niej spokój. Ja też byłam spokojna. Babcia odeszła do wieczności dobrze przygotowana, zaopatrzona w sakramenty i być może dlatego łatwiej było mi pogodzić się z jej śmiercią. Od tego czasu minęło 10 lat, nadal za nią tęsknię, chociaż już trochę mniej.
Lekcja czwarta – jeśli żyjesz, żyj!
Martę znałam prawie że od zawsze. Chodziłyśmy razem do podstawówki, gimnazjum i liceum. Nawet kiedy na studiach nasze drogi się rozeszły, pozostałyśmy w kontakcie. W dorosłym życiu trudno nam było znajdować czas na regularne spotkania, ale facebook pozwalał zachować relacje. Długo nie mogłyśmy się ze sobą spotkać. Pamiętam ten moment, kiedy czekałam na pociąg do domu i dostałam wiadomość – pytanie od koleżanki z podstawówki, czy Marta na coś nie chorowała. Bardzo mnie to zdziwiło. W ten sposób dowiedziałam się o jej śmierci. Byłam w szoku i nie mogłam w to uwierzyć przez co najmniej 24 godziny. Jednak to była prawda. Marta zginęła w wypadku. Była lekarzem wojskowym. Kiedy byłam chora, niedługi czas po moim pobycie w szpitalu psychiatrycznym miałam sen. Śniło mi się, że miałam się spotkać z Martą. Umawiałyśmy się dość długo, jednak kilka prób spotkania zakończyło się fiaskiem. Zawsze którejś z nas coś wypadło. Koniec końców miałyśmy się spotkać u niej w szpitalu na dyżurze. Przychodzę, idę do dyżurki lekarskiej, już ją widzę. Uśmiecha się do mnie i szykuje dla nas kawę. Zalewa kubki wrzątkiem i nagle wygania mnie. Każe mi uciekać, wychodzić, wyprasza mnie i na koniec mówi do mnie: "Krysia, musisz stąd iść, nie możemy się spotkać! Ja zapomniałam, ale Ty jeszcze żyjesz!" Dopiero po tym śnie wróciłam do życia.
Lekcja 5 – nie lekceważ choroby, lecz się!
O tym wydarzeniu było dość głośno. 40. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zakończył się samobójstwem wybitnego młodego filmowca. Reżysera filmów „Demon”, „Chrzest” i „Moja Krew”. Był to mężczyzna silny i uśmiechnięty. Przypominał wronę, można było bezpiecznie schronić się pod jego skrzydłami. Chętnie służył pomocą. Zawsze otwarty na drugiego człowieka. Miał plany na przyszłość i kalendarz spotkań wypełniony dużo na przód. Odszedł nagle, bez pożegnania. Nikt z jego otoczenia nie spodziewał się takiego finału historii zwanej życiem. Na pogrzebie atmosfera była tak ciężka, że nad głowami żałobników mogłaby zawisnąć siekiera. Wszyscy milczeli. Oczy pytające jak to możliwe? Dlaczego nikt nie zauważył nic podejrzanego? Samobójstwo to krzyk. Dlaczego nikt nic nie usłyszał? Jak to możliwe, aby ktoś, kto był ciągle w towarzystwie, był tak samotny, że zdecydował się na ostateczne rozwiązanie. Może to choroba? Jeśli jesteś chory, to musisz się leczyć. Nie tylko dla siebie, ale także dla swoich bliskich.
Kilka historii śmierci i kilka lekcji życia. Myślę, że nie ma sensu wymazywać tego przykrego doświadczenia ze świadomości. Łatwiej jest chyba nauczyć się żyć, myśląc o śmierci jako o integralnym elemencie życia. Śmierć nie jest pustką ani nicością. Jest nowym doświadczeniem, do którego warto się przygotować. Być może to tylko etap, na drodze do nowego życia. Taką mam nadzieję!


Zmiany, zmiany, zmiany!

 Ponad dwa lata temu, kiedy zaczynałam prowadzić tego bloga nie miałam żadnego pojęcia o stronach internetowych. Wybrałam jedyne narzędzie, ...