poniedziałek, 20 stycznia 2020

Stressss!

Stres – mój przyjaciel, który jest mi wierny niczym Anioł Stróż, chociaż to taka szorstka przyjaźń. Nie lubię się stresować i to w żadnym wypadku. Nie lubię nawet tego stresu motywacyjnego, który podobno jest dobry i pomaga osiągnąć lepsze efekty w wyniku motywacji.  Ja lubię relaks, luz i wystarczająco dużo czasu na wszystko, co mam zrobić. Niestety, mimo wielu moich starań, rezygnacji z pewnych aktywności, nadal moje życie jest dość stresujące, pełne różnych, nieprzewidzianych wydarzeń.
Od ponad miesiąca jestem chora. Mam infekcję dróg oddechowych. Czuję się różnie, raz lepiej, raz gorzej. Większość czasu spędzam w łóżku, ale pojawiło się kilka lepszych dni, kiedy to odważyłam się wyjść z domu i nawet iść do pracy. Niestety po każdym takim dniu następowało pogorszenie stanu rzeczy i przeziębienie się nasilało.  
Na trzeciej wizycie u internisty usłyszałam, że mam bardzo niską odporność. Ja? Niską odporność? Jak to możliwe? Przecież o siebie dbam! Jem zdrowo, regularnie zażywam suplementy, ćwiczę, staram się spacerować i śpię wystarczająco dużo lub nawet za dużo. Staram się też dbać o wzmacniające relacje międzyludzkie. Czym mogę coś jeszcze zrobić?
Nie stresować się! Łatwo powiedzieć. Teoretycznie mogłabym wyeliminować stres, tylko wtedy musiałabym chyba przestać robić cokolwiek, bo w życiu zawsze pojawiają się jakieś stresujące sytuacje, a mnie stresuje prawie wszystko. Wracając do głównego wątku, co realnie mogę zrobić, aby poprawić swój dobrostan? 
Zadbać  o wystarczającą ilość relaksu. Po głębszym zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że całkiem możliwe, iż to właśnie tutaj dopuściłam się zaniedbań. Sama nie pamiętam, kiedy słuchałam ulubionej muzyki, kiedy się odważyłam potańczyć sobie w domu dla lepszego samopoczucia, albo coś namalować…
Od kilku dni mam ochotę posłuchać muzyki, jednak sam wybór konkretnej płyty czy playlisty jest dla mnie zbyt skomplikowany. Trudno mi znaleźć to, czego szukam, mimo to podejmuję próby. Chciałabym też potańczyć, ale na razie nie mam siły. Może uda mi się zmobilizować i popląsać chociaż kilka minut. W końcu mamy karnawał! Może uda mi się też wyciągnąć farby i namalować coś prostego. Jakiś owoc, albo kubek. Jak widać pomysłów mam sporo, jednak trudno zabrać mi się za ich realizacje, a czas mam – jestem na zwolnieniu lekarskim. Doskonale wiem, że każda z tych czynności mogłaby mi pomóc. Chociaż im dłużej o tym myślę, tym bardziej się frustruję, że nic z tego nie robię. Może teraz, gdy zostało to już tutaj napisane, będę mieć większą mobilizację, aby coś zrobić. Trzymajcie za mnie kciuki, aby mi się udało przegonić stres, który osłabia moją odporność.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Centrum Zdrowia Psychicznego - co to jest?



Katarzyna Kisielińska, rzeczniczka Biura do sprawa Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego

Kasię poznałam na warsztatach w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Od razu wiedziałam, że kiedyś rozmowa z nią pojawi się na moim blogu. Na jaki temat? To trudny wybór, bo wiem, że mogłabym z nią rozmawiać godzinami o wszystkim i o niczym. I przynajmniej w moim odczuciu byłoby to ciekawe, warte uwagi i podzielenia się tym z Wami.

Prezentację naszej znajomości zacznę od oficjalnego tematu. Będzie to rozmowa, a w zasadzie kompendium informacji, na temat Centrów Zdrowia Psychicznego, które działają w ramach programu pilotażowego reformy psychiatrycznej służby zdrowia.

Centrum Zdrowia Psychicznego to nie szpital, ani przychodnia. Możesz powiedzieć, co to za miejsce, czym się różni od innych placówek, w których można dostać pomoc doświadczając kryzysu psychicznego? 

Katarzyna Kisielińska: Dostępna, błyskawiczna, przystosowana do potrzeb, blisko domu, bezpłatna, o ile to możliwe bez konieczności hospitalizacji, różnorodna, włączająca w pomoc bliskich – taka jest opieka środowiskowa, którą proponują Centra Zdrowia Psychicznego. Powstało ich dotąd w Polsce 27. W tym roku dołączy do nich 7 nowych takich miejsc, między innymi w Kielcach, Opolu i Złotowie. Część rozszerza obszar działania. Najważniejsze jest to, że dostaje się w nich pomoc natychmiast, bez czekania. Wystarczy się po nią zgłosić. W każdym Centrum Zdrowia Psychicznego czekają specjaliści tacy jak psycholog, pielęgniarka psychiatryczna, terapeuta, którzy dyżurują w Punkcie Zgłoszeniowo Koordynacyjnym czynnym od poniedziałku do piątku w godz. 8-18 czekając na osoby szukające pomocy psychiatrycznej, psychologicznej czy psychoterapeutycznej.



Jak wygląda wizyta w Punkcie Zgłoszeniowo Koordynacyjnym? 

Przypomina pierwszą rozmowę z psychoterapeutą czy psychiatrą. Mogą paść pytania o jakość snu, odżywianie, niepokojące objawy, dotychczasowe leczenie, jeśli takie było, o koncentrację, pamięć, styl życia, o to czy ostatnio w życiu nie zdarzyło się coś trudnego. Warto się do niej przygotować. Zanotować to, co chciałoby się przekazać specjaliście, jeśli dysponuje się dokumentacją medyczną dotychczasowego leczenia, zabrać ją ze sobą. Na konsultację można przyjść z kimś bliskim, żeby był obok dodając otuchy lub opowiedział o problemie ze swojego punktu widzenia, jeśli osoba doświadczająca kryzysu się na to zgodzi. Na podstawie rozmowy w Punkcie Zgłoszeniowo Koordynacyjnym opracowywany jest wstępny plan leczenia. Jeśli przypadek zostanie uznany za pilny pomoc musi ruszyć w ciągu 72 godzin.



Co to jest przypadek pilny? 

Lekarze stosują trzy kategorie oceniania stanu pacjenta. Nagły, kiedy natychmiast trzeba rozpocząć leczenie. Mamy z nim do czynienia, gdy ktoś zgłasza myśli samobójcze, jeśli doświadcza ostrej psychozy, skrajnie silnej depresji. Taką osobę natychmiast trzeba skierować do szpitala. Centrum Zdrowia Psychicznego dysponuje łóżkami kryzysowymi, żeby móc udzielić pomocy w tej sytuacji. Jeśli ktoś ma zaburzenia psychotyczne, stany depresyjne lub lękowe, które nie wymagają hospitalizacji, ale znacznie utrudniają normalne funkcjonowanie, ocenione to zostanie jako przypadek pilny. Jest jeszcze stan stabilny, kiedy wystarczy tylko porada, by pomóc pacjentowi lub umówienie wizyty u specjalisty na za tydzień lub dwa tygodnie. 

Co można dostać w ramach planu leczenia?

Mogą to być regularne konsultacje z psychiatrą, psychoterapia indywidualna lub grupowa, pobyt na oddziale dziennym, na który przychodzi się na zajęcia terapeutyczne po których wraca się do domu. Centrum Zdrowia Psychicznego może też objąć pacjenta opieką domową i w jej ramach odwiedzinami specjalistów w miejscu zamieszkania. W sytuacjach nagłych, jak ostre stany psychotyczne, ciężka depresja czy myśli samobójcze, proponuje się pacjentowi łóżko kryzysowe tak, by móc opiekować się nim przez całą dobę. W idei centrów chodzi o to, żeby dać pacjentowi pomoc jak najlepiej dopasowaną do jego potrzeb. W każdym przypadku kryzys wygląda nieco inaczej i każdy ma nieco inne potrzeby. To ma być taka pomoc szyta na miarę. W idei centrów ważne jest żeby działać szybko i skutecznie po to, by uniknąć pogłębienia się kryzysu.  

Kto może skorzystać z pomocy?

Adresowana jest ona do dorosłych osób doświadczających kryzysu psychicznego. Do Centrum Zdrowia Psychicznego mogą przyjść zarówno ludzie dla których będzie to pierwszy kontakt z miejscem dającym pomoc w kryzysie psychicznym jak i ci, którzy leczą się od dawna, mają za sobą pobyty w szpitalu, dostały diagnozę depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej czy schizofrenii. Po wsparcie mogą się zgłosić pacjenci, którzy właśnie opuścili oddział całodobowy w szpitalu po swojej pierwszej hospitalizacji, i tacy, którzy mają za sobą ich kilka czy kilkanaście. Pomoc udzielana jest w ramach NFZ także osobom, które nie są ubezpieczone. Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego, o ile konieczna jest pomoc, jest ona bezpłatna dla wszystkich potrzebujących. I nie musi tu chodzić o najcięższe przypadki zaburzeń psychotycznych, ale o wszystkie kłopoty ze zdrowiem na tle psychicznym. Nieubezpieczeni mają także prawo do recept na leki refundowane - każdy, niezależnie od tego czy jest ubezpieczony czy nie, ma takie samo prawo do wszystkich świadczeń.

Kiedy zgłosić się po pomoc? Jak odróżnić spadek nastroju od kryzysu psychicznego?

Jeśli dzieje się z nami coś, co zaczęło utrudniać nam życie, pracę, źle wpływa na nasze relacje z otoczeniem, to znak, że warto porozmawiać o tym ze specjalistą, który spojrzy na nas doświadczonym okiem. Problemy ze zdrowiem psychicznym lubią się pogłębiać dlatego warto przyjść po pomoc jak najszybciej, zanim dojdzie do ich zaostrzenia. Kryzys psychiczny może objawiać się na wiele sposobów, także takich, które można pomylić z innymi chorobami. Czasem pacjent odwiedza po kolei różnych lekarzy, jak gastrolog czy neurolog, by odkryć, że kłopoty mają podłoże w psychice. Organizm sygnalizuje kryzys psychiczny przez takie objawy jak kłopoty ze snem, odżywianiem, panowaniem nad lękiem, skoki nastroju, problemy z koncentracją lub z pamięcią, utrzymujące się przez dłuższy czas poczucie smutku i beznadziei, nagłe skoki wagi, kłopoty gastryczne, przewlekłe bóle głowy, a także bóle stawów, częste infekcje lub problemy ze skórą. Jeśli widzi się u siebie kilka takich problemów, warto przyjść do Punktu Zgłoszeniowo Koordynacyjnego. Według statystyk co czwarty Polak, przynajmniej raz w życiu, doświadcza kryzysu psychicznego. Może być on wywołany trudnym przeżyciem, utratą kogoś bliskiego, stratą pracy, sięganiem po narkotyki czy dopalacze, życiem w dużym stresie, przewlekłą choroba taką jak nowotwór, starzeniem się.  

W tym roku, w każdym Centrum Zdrowia Psychicznego będzie też zatrudniony asystent zdrowienia (tutaj pisałam o tym zawodzie). Powiedz mi co sadzisz o tym pomyśle i jak na to rozwiązanie zareagowało środowisko profesjonalistów?

Asystenci są przy pacjentach, którzy nie mają bliskich, pomagają osobom w kryzysie na zajęciach terapeutycznych, zachęcają ich do udziału w nich. Potrafią słuchać i wspierać w procesie zdrowienia zarówno chorego, jak i jego otoczenie. Nikt nie zrozumie osoby w kryzysie psychicznym w taki sposób, jak ktoś, kto kryzys przeszedł. Wspólne mocne doświadczenie, jakim jest kryzys psychiczny spaja ludzi w relacji, która jest inna niż ta tworzona przez lekarza czy terapeutę. To relacja, w której często rozumie się tego drugiego człowieka bez słów. Zadania asystenta są zupełnie inne niż profesjonalistów. On ma wlać nadzieję na zdrowienie i być blisko, towarzyszyć, być przyjacielem. Nie zastąpi lekarza, który opracowuje farmakologiczne wsparcie ani psychoterapeuty, z którym można pracować nad zarządzaniem emocjami, niszczącymi wzorami działań czy ulepszaniem relacji z ludźmi. Ci lekarze, którzy zdecydowali się na współpracę z asystentami zdrowienia bardzo ją sobie chwalą. 

Czy obecnie każdy Polak może skorzystać z takiej kompleksowej pomocy?

Zgodnie z planem ma w Polsce powstać tak dużo centrów zdrowia psychicznego, żeby każdy miał dostęp do ich pomocy. Na razie skorzystać z nich mogą ludzie mieszkający na terenie działania tych, które już zostały otwarte. 

Ile takich placówek jest obecnie i gdzie są zlokalizowane?

W tej chwili w Polsce działa 27 takich miejsc. Gdzie są i jaki jest do nich kontakt, można sprawdzić na stronie Centrów Zdrowia Psychicznego czp.org.pl. Ich lista jest także na profilu na Facebooku Pilotaż Centrów Zdrowia Psychicznego. W tym roku powstanie 7 nowych centrów. Więcej informacji o Centrach Zdrowia Psychicznego można znaleźć w filmie edukacyjnym. Szybką różnorodną i bezpłatną pomoc można dostać też w Środowiskowych Centrach Zdrowia Psychicznego finansowanych ze środków Unii Europejskiej. Są one w Wieliczce, Koszalinie i dwa w Warszawie. Mają profil na Facebooku - Środowiskowe Centra Zdrowia Psychicznego.

Lista miejsc objętych pilotażem Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Centra Zdrowia Psychicznego tworzone są przy placówkach:

  1. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi – łódzkie
  2. Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Nowej Dębie – podkarpackie
  3. Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Radzyniu Podlaskim – lubelskie
  4. Szpital Wojewódzki im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży – podlaskie
  5. Szpital Miejski Św. Jana Pawła II w Elblągu – warmińsko-mazurskie
  6. Szpital Specjalistyczny Ducha Świętego w Sandomierzu – świętokrzyskie
  7. Szpital Wolski im. Dr. Anny Gostyńskiej Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej (Warszawa) – mazowieckie
  8. Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wlkp. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – lubuskie
  9. Instytut Psychiatrii i Neurologii (Warszawa) – mazowieckie
  10. Specjalistyczny Psychiatryczny Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Suwałkach – podlaskie

11.  „MEDISON” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (Koszalin) – zachodniopomorskie

12.Specjalistyczny Psychiatryczny Zespół Opieki Zdrowotnej im. Prof. Antoniego Kępińskiego w Jarosławiu – podkarpackie

13.Szpital Specjalistyczny im. Henryka Klimontowicza w Gorlicach – małopolskie

14.Mazowieckie Specjalistyczne Centrum Zdrowia im. Prof. Jana Mazurkiewicza w Pruszkowie – mazowieckie

15.Szpital Wojewódzki im. Św. Łukasza Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Tarnowie – małopolskie

16.Wojewódzki Szpital Zespolony im. L. Rydygiera w Toruniu – kujawsko-pomorskie

17.Specjalistyczny Psychiatryczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Bielsku-Białej – śląskie

18.Szpital Specjalistyczny w Kościerzynie Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – pomorskie

19.Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Cieszynie – śląskie

20.Szpital Ogólny im. Dr Witolda Ginela w Grajewie – podlaskie

21.Samodzielny Publiczny Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu – lubuskie

22.Specjalistyczny Psychiatryczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Łodzi Szpital im. dr. J. Babińskiego – łódzkie

23.Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Bolesławcu – dolnośląskie

24.Samodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Chełmie – lubelskie

25.Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Hajnówce – podlaskie

26.Mazowiecki Szpital Bródnowski w Warszawie Sp. z o.o – mazowieckie

27.Szpital Uniwersytecki w Krakowie - małopolskie



W jaki sposób można się skontaktować z Biurem do spraw pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego?

Przez pocztę elektroniczną: biuro.pilotaz@ipin.edu.pl , lub telefonicznie. 22 458 27 76

Gdzie szukać pomocy przed ukończeniem 18 roku życia?

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111

Gdzie jeszcze szukać pomocy i porady? 

Fundacja ITAKA prowadzi całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym. 7 dni w tygodniu dyżurują psycholodzy pod numerem 800 70 22 22, specjaliści odpowiadają również na maile: porady@liniawsparcia.pl.



Bardzo dziękuje za rozmowę i cenne informacje.




wtorek, 17 grudnia 2019

Jak przetrwac swieta?

Co roku przeżywamy święta. Święta Bożego Narodzenia są szczególne. Pierwszym skojarzeniem wykreowanym przez świat reklamy są uśmiechnięte rodziny, piękne prezenty i ogólnie panująca sielanka oddająca atmosferę świąt. Jednak czy taki obraz jest prawdziwy? Czy święta są jak pyszna czekoladka lub słodki cukierek?
Być może to, co tu napiszę, nie przysporzy mi popularności. Mimo to odważę się to powiedzieć. Święta to ogromny stres! Zostały nawet uwzględnione na skali stresu Holmesa i Rahe’a. Wyceniono je na 12 punktów, czyli są bardziej stresujące niż małe naruszenie przepisów prawa (11), a mniej niż urlop (13) . Gdybyśmy przezywali takie świętą trzy razy do roku, było by to porównywalne ze stresem wywołanym śmiercią przyjaciela (37), a gdyby dziewięć razy – ze śmiercią współmałżonka (100), która jest uważana przez tych naukowców za najbardziej stresującą sytuację. Jak widać są dowody na to, że święta to stres i nie ma co z tym polemizować. Tak po prostu jest.
Trudno od nich uciec, chociaż można spróbować. Można też nie uciekać, tylko stawić im czoła. W jaki sposób? Moim zdaniem chyba najlepiej przez odpowiednie nastawienie. Już sam Winston Churchill mówił, że „nastawienie to drobnostka, która zmienia wszystko”.
Był taki czas, kiedy wierzyłam w „magię świąt”. Naiwnie myślałam, że czerwona kartka w kalendarzu sprawi, że czyjaś złośliwość wyparuje, ktoś będzie dla mnie milszy, wyrozumialszy czy bardziej ludzki. Teraz już wiem, że „magia świąt” tak nie działa. „Magia świąt” to mój szczególny filtr na wszystkie sytuacje w tych świątecznych dniach, to ja sama dla siebie mogę stać się bardziej wyrozumiała, mniej małostkowa i pogodniejsza.
Jeśli mam powiedzieć, jak przetrwać święta, to powiem krótko i prosto: nie oczekiwać cudów, najlepiej to w ogóle niczego nie oczekiwać, tylko liczyć na siebie. Może to bardzo brutalne, ale niestety realne. Bo jak mogę oczekiwać, że będzie miła i rodzinna atmosfera, jeśli sama się o nią nie zatroszczę? A żeby zatroszczyć się o cokolwiek, najpierw przede wszystkim trzeba zatroszczyć się o siebie. Zadbać o to, aby być zdrowym, wyspanym i w dobrym humorze. Wtedy zdecydowanie łatwiej znosi się wszystkie stresujące świąteczne sytuacje, których absolutnie nikomu nie życzę. Niemniej jednak wiem, jak to często bywa.
Do świąt zostało jeszcze trochę czasu, w moim odczuciu wystarczająco dużo, aby pomyśleć o sobie. Aby się zastanowić, czy koniecznie trzeba umyć wszystkie okna? Może wystarczy zetrzeć kurze albo ubrać choinkę? To Ty decydujesz co „musisz” zrobić na święta!

wtorek, 3 grudnia 2019

Zapraszam do klubu

Profesor Antonii Kępiński wprowadził wiele dobrego do współczesnej psychiatrii. Jedną z małych, wielkich rewolucji było założenie Klubu byłego pacjenta, który był miejscem spotkań dla jego podopiecznych.  Z dużym powodzeniem tego typu kluby zaczęły powstawać także poza Krakowem. Niestety zazwyczaj już pod nazwą Klubu Pacjenta, a uważam, że ta pierwotna nazwa była trafniejsza i dawała większą nadzieję na zdrowie i zdrowienie. Nie będę kruszyć kopii o nazwę, chcę Wam przybliżyć samą ideę takiej formy rehabilitacji społecznej.
W bliskim (geograficznie i mentalnie) mi Centrum Psychiatrii w Katowicach działa taki klub.  Oficjalnie powstał wraz z Zespołem Leczenia Środowiskowego w 2010 roku i przez lata współdziałał z Klubem grupy rodzin. Był przeznaczony dla osób, które nie chciały lub nie mogły skorzystać z opieki Środowiskowego Domu Samopomocy, nie kwalifikowały się też na oddział dzienny. Wcześniej funkcjonował w sposób nieformalny. W dużej mierze był wynikiem kultywowania relacji towarzyskich powstałych w czasie pobytu w szpitalu, ale czasem niektórzy byli pacjenci przychodzili do szpitala się stołować, gdyż nie było ich stać na jedzenie, a w szpitalu mogli liczyć na miskę zupy. W ten sposób na korytarzach tworzyły się wspierające więzi.
Obecnie Klub Pacjenta w Szopienicach ma w dużej mierze charakter terapeutyczny. Po części jest też  grupą wsparcia i daje możliwość kontaktu z profesjonalistą (psychologiem lub psychiatrą) . Nie ma kolejki, a spotkania są otwarte dla wszystkich pacjentów Centrum Psychiatrii. Odbywają się regularnie w każdy wtorek i czwartek od 10:30 do 12:00. W czasie takiego spotkania można liczyć na kawę lub herbatę. Jest czas, aby każdy mógł się wypowiedzieć i zostać wysłuchanym. Czasem jest też wspólny spacer, gimnastyka lub zabawa w gry planszowe czy kalambury – zależy od preferencji uczestników. Dzięki technice XXI wieku w zajęciach klubu bierze udział nawet pan, który od dawna nie wychodzi z domu – łączymy się z nim przez komunikator internetowy lub telefon. W ten sposób jest możliwy jego udział w spotkaniu z innymi ludźmi.  Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo ważny, bo – jak wiadomo – samotność zabija i takiej właśnie samotności klub przeciwdziała.
Moim zdaniem to, co dzieje się w Klubie, jest piękne. Ludzie powoli wracają do pełnienia ról społecznych, uczą się budować nowe relacje. Mają okazję znowu stać się sobą. Uważam to za bardzo ważny element rehabilitacji społecznej. Chciałabym, aby kluby były dostępne dla każdego pacjenta opuszczającego szpital. A czy Wy korzystaliście kiedyś z zajęć Klubu Pacjenta albo słyszeliście o jakimś w swojej okolicy? Zapraszam do podzielenia się swoimi doświadczeniami.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Nie jestem wojownikiem

Kilka dni temu obchodziłam swoje urodziny. Zazwyczaj przed tym świętem jestem w melancholijnym nastroju. Nie zawsze jestem z siebie zadowolona. Mam tendencje do wyolbrzymiania porażek, a wręcz kreowania ich. Kiedy to po raz kolejny miałam ochotę cicho zapłakać w kąciku nad moim losem, nad tym, jaka jestem nieporadna i nieogarnięta, powiedziałam sobie STOP! Sama sobą potrzasnęłam i spojrzałam na fakty. Popatrzałam na moje dotychczasowe życie i zmierzyłam je swoją własną miarą. Dzięki temu doszłam do wniosku, że jednak jestem z siebie DUMNA i napiszę o tym publicznie, abym w gorszych chwilach mogła spojrzeć na ten tekst i przeczytać to czarno na białym. 
Czy mam powody, aby być z siebie dumna? Oczywiście i jest ich wiele. Tutaj przytoczę tylko te, które są związane z zdrowieniem i rozwojem. 
Pamiętam lata, kiedy przed urodzinami towarzyszył mi okropny stres. Bałam się odwiedzin, bałam się telefonów z życzeniami. Z większością ludzi (nawet bliskich) nie chciałam mieć jakiegokolwiek kontaktu. Jak to wyglądało w tym roku? Już na miesiąc przed tym wydarzeniem sporządziłam plan moich obchodów urodzinowych. Zrobiłam listę, wyciągnęłam telefon, zadzwoniłam, zaprosiłam.  Wyodrębniłam grupy (np. rodzina, przyjaciółki) i zorganizowałam dla nich specjalne spotkania, czyli skromne przyjęcia urodzinowe. Nie wiem, czy ktoś jest w stanie zrozumieć, jaka jestem z siebie zadowolona, że pomyślałam o tym, aby zamówić słodkości, zarezerwować miejsce w kawiarni, przygotować się do celebracji własnego święta. Krótko mówiąc, być ważną dla samej siebie.
Pamiętam lata, kiedy trudno mi było się komunikować. Miałam problem z mówieniem na wiele tematów. Do dzisiaj zdarza mi się płakać, kiedy mówię o czymś, co mnie porusza, jednak był czas, kiedy łzy na mojej twarzy pojawiały się jako reakcja na pytanie „co byś chciała zjeść?”. Myślę, że zrobiłam duży postęp z mówieniem. Ba, na co dzień wypowiadam się ładnie i składnie, co możecie sprawdzić chociażby w audycji Radia Katowice (do posłuchania tutaj). To, że potrafię mówić, jest dla mnie bardzo ważne.
Jestem też dumna z moich wszystkich działań na rzecz zdrowienia i popularyzacji zdrowia. W dużej mierze wiele tych rzeczy zdarzyło się dzięki prowadzeniu tego bloga. Gdyby nie ta działalność, prawdopodobnie nie byłabym uczestnikiem warsztatów w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, nie byłabym członkiem Akademii Liderów Cogito,  nie prowadziłabym warsztatów w korporacjach, nie występowałabym w mediach. Myślę, że to wszystko są małe sukcesy i wielkie osiągnięcia, z których mogę być dumna.
Zapomniałabym jeszcze o najważniejszym sukcesie. Mojej pracy nad zdrowiem. W tej rozgrywce, ani choroba, ani ja nie powiedziałyśmy jeszcze ostatniego słowa. Dyskusja trwa. Są różne chwile, każdemu zdarza się objąć prowadzenie, ale obie jesteśmy czujne. Niedawno zdałam sobie sprawę, że to nie jest walka, tylko współpraca. I to nie współpraca z chorobą, tylko z własnym organizmem. Praca nad umacnianiem siebie. I z tej pracy jestem szczególnie dumna!

poniedziałek, 4 listopada 2019

Jak przetrwać listopad?

To całkiem naturalne, zawsze po wakacjach przychodzi jesień. Najpierw wrzesień, październik, a potem listopad. Miesiąc, który jest dla mnie wyzwaniem. Wielkim wyzwaniem, aby go przetrwać bez depresji. Krótki dzień, mało słońca, dużo szarości – to nie są warunki, które sprzyjają dobremu samopoczuciu, a już na pewno nie w moim wypadku. 
30 dni między cmentarnymi spacerami a laniem wosku. 30 krótkich dni, które dla mnie trwają bardzo długo. Dla mnie to chyba najdłuższy miesiąc w roku. Zawsze trudno mi go przetrwać, ale z roku na rok staram się robić coraz więcej, aby było lżej. 
Tym razem wydaje mi się, że jestem świetnie przygotowana. Kalendarz na ten czas nie pęka w szwach, chociaż poza regularnymi zajęciami są tam dodatkowe warsztaty i konferencje, to mam nadzieję, że wszystko tak rozplanowałam, że będzie dobrze. Jak będzie, to się okaże.
Co zamierzam robić, aby ten listopad minął mi lżej? Mam kilka pomysłów, którymi się z Wami podzielę. Pierwszy z nich to saunowanie. Kiedy byłam małym dzieckiem, w drugiej klasie podstawówki, zawsze po basenie szliśmy na 10 minut do sauny. Wtedy w ogóle mi się to nie podobało. Szczerze, to nienawidziłam tego. Użyję pewnego kolokwializmu – „Człowiek nie krowa, poglądy zmienia”. Od lat jestem prawdziwą fanką sauny. Lubię tylko suchą, bo wydaje mi się bardziej higieniczna od parowej, ale oba rozwiązania mają swoje zalety. Moje wyjście na saunę trwa zazwyczaj 1,5-2 godziny. To cudowny relaks. Lubię się tak wygrzać, zwłaszcza teraz, gdy na dworze temperatury są niskie. Lubię poleżeć na leżance i popatrzeć na las na fototapecie w pokoju relaksu. Lubię pobyć sama ze sobą i mam to szczęście, że zazwyczaj udaje mi się znaleźć taki moment na saunowanie, kiedy nie ma innych chętnych.
Listopad w mojej kuchni będzie mieć kolor pomarańczowy. Zamierzam jadać krem z dyni, dyniowe kaszotto z masłem orzechowym, kaszę jęczmienną z kurkumą i dynią, a także inne potrawy bez dyni, ale dyni będzie dużo. Dlaczego? Bo teraz jest sezon na dynię, a to bardzo zdrowe warzywo, bogate w minerały i witaminy, sycące, a do tego niskokaloryczne. No i jeszcze ten piękny, smakowity kolor. Gorąco polecam dyniowe dania.
Nie wiem jeszcze, jaka będzie pogoda, ale bardzo bym chciała regularnie spacerować. Starałam się tak zaopatrzyć moją garderobę, aby nie było dla mnie złej pogody. Być może zakupię maskę antysmogową, bo jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia, mimo tego mam nadzieję, że uda mi się regularnie odwiedzać parki.
Ostatnie, ale wcale nie najmniej ważne: sen! Sen w odpowiedniej dawce. Moja odpowiednia dawka snu to ponad 9 godzin, ale każdy ma swój organizm i swoje potrzeby. Ja zamierzam spać tyle, ile potrzebuję i wierzę że pomoże mi to utrzymać zdrowie.
Jestem ciekawa, czy Wy macie jakieś swoje sposoby na zapobieganie listopadowej depresji? Jeśli tak, chętnie je poznam. Dzielcie się nimi w komentarzach na blogu lub fb.

poniedziałek, 21 października 2019

Samostanowienie



Samostanowienie – temat trudny dla przeciętnego człowieka, a jeszcze trudniejszy dla osób, które doświadczyły kryzysu psychicznego, a nawet psychozy (czym jest psychoza pisałam tutaj link).
Czym jest samostanowienie? Własnym zdaniem? Pomysłem na siebie? Odpowiedzialnością? Myślę, że wszystkim po trochu. Psychologiczna teoria samostanowienia mówi, że ludzie są zmotywowani do wzrostu i zmiany przez wrodzone potrzeby psychologiczne. Może wydaje się to trochę skomplikowane, ale absolutnie nie jest oderwane od realiów współczesnego świata. Najłatwiej będzie mi napisać o moim własnym samostanowieniu.
Generalnie od zawsze wiedziałam, czego chciałam i twardo stąpałam po ziemi. Tak było do czasu, kiedy pojawiła się w moim życiu choroba i okazało się, że nie powinnam robić tego, co chcę. Przykład wezmę dość radykalny, ale chyba dosadny. Miałam myśli samobójcze, chciałam samozagłady, śmierci. Jednak jakiś instynkt powstrzymywał mnie przed ostatecznym krokiem. W tym wypadku bardzo dobrze, że nie byłam skuteczna w realizacji swoich planów. Często na skutek choroby człowiek staje się oderwany od własnej tożsamości. Dzieje się tak chyba dlatego, że w czasie psychozy, a w zasadzie po jej doświadczeniu, nabiera się wyuczonej bezradności. Generalnie każdy kryzys w życiu sprzyja wzrastaniu postawy biernej i wycofanej. Pytanie brzmi, jak to zmienić i wrócić do pełnego życia, w którym można wziąć odpowiedzialność za swoje działania?
Mnie było trudno podejmować jakiekolwiek decyzje. Po wyjściu ze szpitala bałam się, że każda będzie zła. I nie chodzi mi tu o wielkie sprawy, tylko wyjście na spacer. Pilnowałam, żeby wychodzić na spacer raz w tygodniu i byłam z siebie dumna, że potrafię chociaż raz w tygodniu wykazać taką inicjatywę. O czymś zadecydować i to wykonać. Co więcej, do spacerów nikt mnie nie musiał namawiać. Wiedziałam, że mi to służy. Mimo to stałam w miejscu i nie miałam odwagi podejmować jakichkolwiek innych aktywności. Moja mądra lekarka, Aleksandra Barabasz-Gembczyk, podsunęła mi w czasie jeden z wizyt tytuły kilku książek. Nie byłam pewna, czy mi coś pomogą. Porozmawiałam o tym na terapii i już za tydzień pierwszą z nich pożyczyła mi pani psycholog. Chodzi mi o książki Arnhild Lauveng, „Niepotrzebna jak róża. Potrzeba normalności w chorobie psychicznej” i „Byłam po drugiej stronie lustra. Wygrana walka ze schizofrenią”. Te książki były krokiem milowym w procesie mojego zdrowienia (więcej o tych książkach pisałam tutaj). Ich autorka, która sama doświadczyła kryzysu psychicznego i spędziła wiele lat w szpitalach i innych ośrodkach leczenia, na własnym przykładzie pokazała mi, że mimo tak ciężkich doświadczeń człowiek nadal ma prawo samostanowić. Trzeba się tylko odważyć!
Dla mnie był to bardzo trudny proces. Pamiętam, jak szukałam wsparcia w najbliższym otoczeniu. Mam wielkie szczęście, bo zazwyczaj je otrzymywałam. Nie wiem, jaka jest Twoja sytuacja. Czy możesz liczyć na bliskich albo pomoc innych. Wiem jedno: warto podjąć ten trud, aby wrócić do siebie! Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki.

Zmiany, zmiany, zmiany!

 Ponad dwa lata temu, kiedy zaczynałam prowadzić tego bloga nie miałam żadnego pojęcia o stronach internetowych. Wybrałam jedyne narzędzie, ...